licencja desktopowa

Licencja desktopowa to podstawa + jak sobie radzić z czytaniem licencji?

Jeszcze kilka lat temu fonty były sprzedawane tylko na jednej licencji i była to właśnie licencja desktopowa. Dopiero od niedawna, w odpowiedzi na rozwój technologiczny i różnorodne wykorzystanie fontów, producenci zaczęli tworzyć dodatkowe licencje.

Mamy więc licencje webowe, na aplikację, serwer czy na użycie w ebookach. Ale nadal licencja desktopowa jest podstawą, ponieważ to na komputerze projektujesz i tworzysz.

Kupując licencję desktopową otrzymujesz prawo do zainstalowania fontu na komputerze. Możesz używać go w różnych programach – graficznych (pakiet Adobe), tekstowych (pakiet Office), pocztowych (Outlook, Thunderbird) i wielu innych.

Fonty na tej licencji są zazwyczaj dostępne w formacie Open Type lub True Type.

Font Open Type zainstalujesz na komputerze Mac i PC, podczas gdy True Type działa tylko na jednej platformie. Dodatkowo Open Type udostępnia funkcje zecerskie i pomieści większą ilość znaków niż True Type – około 65 tysięcy.

 

Kupujesz font czy licencję na font?

Zauważ że piszę, iż „kupuję licencję” na font, choć potocznie mówi się, że „kupuję font”.

Jest to znacząca różnica, ponieważ nie stajesz się właścicielem fontu, czyli nie nabywasz do niego praw (prawa pozostają przy twórcy fontu), ale kupujesz licencję na jego używanie.

Autor za opłatą udostępnia Ci swój font, którego możesz użyć, ale pod pewnymi warunkami.

Warunki te znajdziesz w licencji zwanej EULA, czyli End User License Agreement. To tam autor określa co możesz zrobić z jego fontem a czego Ci nie wolno.

Twórca fontu może dowolnie zdefiniować treść licencji, dlatego jest tak duże zróżnicowanie pojawiających się zapisów.

 

Licencja desktopowa tylko dla jednej firmy!

Pamiętaj, że kupując licencję na firmę możesz używać fontu tylko i wyłącznie na komputerach tej jednej firmy. Jeżeli kupisz licencję dla siebie – możesz go używać tylko na swoim komputerze.

Wiem, że niektórzy przekazują fonty podwykonawcy gdy tylko o to poprosi. A przecież większość licencji zabrania przekazywania fontów. Oczywiście nie wszystkie, ale przyjmij, że nie wolno Ci przekazywać fontów. A następnie przeczytaj licencję i sprawdź, czy jest tam zgoda na udostępnianie fontów firmie, która wykonuje dla Ciebie prace.

Koniecznie w tej kolejności.

Teraz bardzo łatwo jest udostępnić komuś font – wystarczy wrzucić go na Dropbox, weTransfer czy przesłać mailem. Ale przekazując go to Ty łamiesz postanowienia licencji, więc działasz niezgodnie z prawem.

Jeżeli Twój znajomy grafik tak robi – powiedz mu o tym. Jeśli firma w której pracujesz nie zwraca na to uwagi – prześlij link do tego artykułu osobie, której nie jest to obojętne.

To bardzo częste nadużycie. Dlatego nie zgadzaj się na przesyłanie fontów bez sprawdzenia tego wcześniej w licencji.

 

Czytanie licencji – jak sobie z tym radzić?

Mogę podawać przykłady powtarzających się zapisów i je analizować, ale i tak musisz przeczytać licencję. Bez tego nie będziesz wiedział jakie zapisy pojawiają się w licencji fontu, który chcesz kupić lub którego chcesz użyć.

Jak sobie z tym radzić?

Trzeba po prostu przeczytać licencję. Pewnie spodziewałeś się magicznego sposobu, dzięki któremu czytanie licencji Cię ominie. Przykro mi, ale musisz przeczytać licencję. Lub zlecić komuś jej przeczytanie – np. mi :) Tak czy inaczej – ktoś ją musi przeczytać, żebyś wiedział na co się zgadzasz.

Może się okazać, że chcesz użyć fontu w logotypie, a w licencji autor zastrzegł, że nie wolno Ci tego zrobić. Dowiesz się tego tylko z licencji.

Dlatego czytaj licencje – to dla Twojego dobra!

Będę Cię do tego usilnie namawiać :)

 

Jestem bardzo ciekawa jak radzisz sobie z czytaniem licencji desktopowych? Czy zdarzyło Ci się przesłać font podwykonawcy bez sprawdzenia tego w licencji? Daj znać w komentarzu!

Share: